Baby steps - jedno z moich ulubionych określeń. Zawsze każdą dietę zaczynałam dość radykalnie. Wyrzucałam wszystko z lodówki co nie pasowało do "fit", kupowałam mnóstwo jogurtów, serków, twarogów, musli, otrębów i innych "zdrowych" rzeczy. Wytrzymywałam 3 dni i znów wracałam do kajzerek, wiejskich kiełbas i szynek i jajecznicy na maśle. Teraz myślę inaczej. Nie wyrzucam wszystkiego z lodówki ale powolutku zastępuje. Pierwszym krokiem jest zamiana sklepowej wędliny na własny, zdrowy i domowy wypiek.
http://tastyplanforlife.blogspot.com/2013/03/eat-fit-pieczona-piers-kurczaka-z.html
Tutaj jest mój własny przepis na pyszną pieczoną pierś z kurczaka idealną na kanapki zamiast klasycznej wędliny.
Zdecydowałam się również na więcej zup. W szczególności lubię zupy kremy, dlatego poniżej prezentuję przepis na zupę krem z zielonego groszku i zielonej fasolki szparagowej. Bardzo smaczny i sycący.
http://tastyplanforlife.blogspot.com/2013/03/zielona-zupa-krem-z-groszki-i-fasolki.html
Powoli będę eliminować z jadłospisu te rzeczy, które są niezdrowe lub sprzyjają tyciu. W planach mam odstawienie zupełnie słonych przekąsek (paluszki, krakersy, chipsy itp ) do których mam ogromną słabość.
Słodyczami martwić się nie muszę, bo jedyne co z nich lubię to lody miętowo - czekoladowe. A i te jadam bardzo rzadko.
Poza tym ograniczenie jedzenia na mieście. Co będzie dla mnie ogromnym wyzwaniem, ponieważ uwielbiam testować nowe knajpki i lubię kiedy "ktoś" dla mnie gotuje ;). Z tego powodu również zamierzam te niezdrowe potrawy jedzone na mieście zamienić na zupy, sałatki i niskotłuszczowe potrawy. A ponieważ nie od razu Rzym zbudowano to poniżej zrobię małą recenzje miejsca, w którym razem z M. dzisiaj mieliśmy okazję zjeść obiad (lub jak kto woli lunch :P ).
Dżonka to mały bar znajdujący się przy ulicy Hożej. Głównie stołują się tutaj zabiegani biznesmeni lub studenciaki. Ceny są przyjemne, jedzenie naprawdę wysokiej klasy. Bar jest malutki, w środku tylko 6 stoliczków, ciasno jeden przy drugim. Wystrój nie powala, ale też w ogóle nie przeszkadza. Na wstępie powitała nas przemiła obsługa, pani za kontuarem doradziła nam w zamówieniu. Wybraliśmy 4 sztuki Spring Rolls z warzywami (łączna cena 12 zł ), 2 sztuki pałek z kurczaka z sosem czosnkowo sojowym ( łącznie 4 zł ) oraz jako danie główne jedną porcję pierożków mandżurskich na dwie osoby. (normalna porcja to 15 sztuk, my dostaliśmy 16, aby było łatwiej podzielić na dwie osoby (łącznie 16 zł ) oraz dwie mrożone, zielone herbaty domowej roboty (łącznie 10 zł ). Cały rachunek wyniósł nas 42 zł. Jedzenie było naprawdę bardzo dobre. Spring Rollsy chrupiące z pysznym nadzieniem, lekko słodkim od cebuli. Pałki z kurczaka mnie nie zachwyciły chociaż M. bardzo smakowały. Natomiast pierożki mandżurskie przepyszne! W środku nadzienie z mięsa wieprzowego z cebulą, czosnkiem i olejem sezamowym. Naprawdę bardzo smaczne. Nie wiem jak można samemu zjeść porcję 15 sztuk, ja po zjedzeniu 7 ( a pierożki nie są zbyt duże) byłam już zupełnie pełna. Naprawdę polecam to miejsce, może nie zachwyca i nie przyciąga wyglądem ale gwarantuję, że jedzenie mają pyszne :)
Wracając do diety dzisiaj zgrzeszyłam wypijając z K. butelkę pół słodkiego, białego wina :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz